Światowy Dzień Pokoju, Dzień Domeny Publicznej
Kiedyś umówiłam się ze sobą, że w sytuacjach silnego wzburzenia emocjonalnego w dzień, kiedy ma miejsce zdarzenie – przeżywam głęboko. I poddaję się temu, co czuję, że organizm i psychika potrzebują do dojścia do siebie. Płaczę, izoluję się, oglądam bzdury, idę przed siebie, patrzę w punkt, różnie. W następny dzień podejmuję życie ale małymi krokami. I ten system mi się sprawdza. Mogę wtedy oprzytomnieć po tąpnięciu i obraz się wyostrza, dystans zwiększa a decyzje na co dalej pojawiają się niezabarwione nadmiernie. Dlatego też przez minione dwa dni przełykałam gorycz porażki. Człowiek we mnie potrzebował izolacji, snu oraz rozpraszania uwagi pierdołami do oglądania. Zasadniczo mogłam w ogóle nie wchodzić ani na część pisemną ani na ustną rekrutacji. Była jedna konkurentka. Przywitał się z nią „cześć” przechodzący pracownik instytucji, zawiesiła sobie płaszcz w sekretariacie a potem schodząca się komisja rekrutacyjna witała się z nią takim znajomym tonem, w tym przewodniczący poprze...