Dzień Orgazmu, Dzień Pozdrawiania Brunetek

Kończę mordercze chorowanie. Kaszel będzie się za mną wlókł. Ale nabieram już sił. Moim zdaniem covid. Spodziewam się więc długodystansowego powrotu do kondycji…

Z innych nowości, przyjemnych dla odmiany 😊 to byłam w Pradze. Niezmiennie piękna, klimatyczna i odrywająca od codzienności. Plus świąteczny klimat.

Ubiegam się o pracę w jednym miejscu. Formalnie przejdę na pewno bo papiery mam pod to naprawdę mocne. Kolega zrobił rozeznanie i wygląda, że faktycznie szukają a nie pod kogoś jest nabór. Będę miała dużo nauki na test bo trzeba sobie przypomnieć część, część poznać. Przycisnę. Może nie będą się spieszyć z terminami w okresie świąteczno-noworocznym. Zacznę więc już lada dzień się przygotowywać.

Mam też cały czas na tapecie aktywne kursy. Lubię się uczyć. Dwa niedawno ukończone mnie cieszą. To mnie motywuje, podtrzymuje morale.

Przechorowałam spektakl, na który czekałam a bilety kupiłam ponad rok temu. Na szczęście wyjście odkupiła koleżanka. Kąkubęt kupił na pocieszenie na inny spektakl, również w obsadzie, która spełnia oczekiwania. Fajnie bardzo, bardzo.

Mikołaj musi nas uwielbiać bo najpierw domowym rodzinnym prezentem był wyjazd do Pragi, co razem ustaliliśmy. Ogonówa się nie zdecydowała, byliśmy we troje. Ja zamówiłam w ramach drobiazgu materialnego karty z jogą. Umiem ją na tyle, że spokojnie mogę poprawnie wykonywać ćwiczenia i ich sekwencje samodzielnie. Kąkubęt zapragnął rzeczy szablonowo praktycznych w postaci czapki oraz szalika. Dzieci mieli dostać jeszcze po symbolicznym czymś słodkim i pieniążku. Żadne nie miało pragnień bo wszystko mają i faktycznie świadomie stawiamy na przeżycia a nie posiadanie. Stąd Praga. Choć dla Ogonówy, która była nie tak dawno z wycieczką szkolną, cenniejszym był ponad dzień samej w domu 😊 Kąkubętowi sprezentowaliśmy dwie czapki i dwa szale, porządne, miłe, uniwersalne, z polskiego biznesu. I dostaliśmy jeszcze od Kąkubęta przeżycia ponad oczekiwania. Ja i Ogonówa dwugodzinne masaże. Ja i Ogon fruwanie w tunelu aerodynamicznym. Czyli ja byłam najgrzeczniejsza 😊 Wiadomo.

Teraz Kąkubęt ma dwa tygodnie przerwy w pracy. Na razie nam dogadza kulinarnie i odpada w oglądaniu „W garniturach” i zawodach w rzutki na przemian. Dobrze, niech się relaksuje i robi co lubi.

Ogonówa uczy się do matury. Ogon sporo uczy się na bieżąco. W życiu nie widziałam żeby się tyle uczył. I szuka pracy ale chyba bez przekonania, że znajdzie. Motywuję go. Nie jest łatwo, wiadomo. Jestem trochę zdziwiona, że ojciec mu nic nie załatwił. Zna niby wszystkich itp. Z ogłoszeń nikt się nie odzywa, Ogon jest dość przytłoczony tym, że nie ma doświadczenia. Wspieram bez presji. Zaradzimy temu. Koledzy, którzy pracują, pracują u swoich ojców, także przyjacielska grupa wsparcia nie ma jak powstać. Trzeba go wypchnąć z buksowania w miejscu. Jeszcze to nie jest problem palący ale im krócej potrwa, tym lepiej.

Włączył mi się syndrom wicia gniazda, więc po kawałku, wedle sił, sprzątam kąty 😊

Komentarze

  1. Szybko Mikołaj u Ciebie się pojawił! U mnie dopiero po kolacji wigilijnej, mocno już wieczorem pod choinką układa 🧑‍🎄🎀🎁

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego tak bo my nie poświęcamy uwagi świętom, toteż ich tradycyjne momenty nie grają takiej roli. A akurat się zebraliśmy we czworo i wyszło wręczanie :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty