pięknie biało malowniczo za oknem

Ukończyłam kurs ukraińskiego egzaminem zdanym na 91%. Ciekawe doświadczenie, nie uczyłam się wcześniej języka nie opartego na alfabecie łacińskim. Podobało mi się. Przyniosłam z dziecięcej biblioteki książeczki, więc będę sobie dukać małymi porcjami żeby nie zapomnieć.

Zdałam też, już jakiś czas temu, test po kursie Umiejętności Jutra 2.0, organizowany przez Google i z patronatem SGH. Wybieram się wydrukować certyfikat i suplement do niego.

Dzięki realizacji tych projektów, włożonemu wysiłkowi ukoronowanemu powodzeniem zyskałam coś, co było mi niezwykle potrzebne. Ukończenie zadania. Zasadność zainwestowanego wysiłku, organizacji, umiejętnej gradacji zadań.

Wszystko to, czego poczucia za żadnego diabła nie chciała dać mi praca, w której jeszcze tkwię. A co zresztą było dla mnie niepojęte. Pierwszy raz się spotkałam z tym służbowo, żeby celowo kogoś uwsteczniać, zostawiać z wiecznym poczuciem niemocy i pielęgnowaniem gashligtingu. W związkach tak, miałam to. W szkole na etapie podstawowym i średnim też. Służbowo nigdy.

Nie bez przyczyny blog nazywa się tak, jak go nazwałam. Terapii w życiu bym nie opłaciła. Dlatego szukam na siebie innych sposobów. I to jeden z nich. Pozostałe to od czasu do czasu jakiś ciekawy webinar lub do wysłuchania jutub z dziedziny psychologii a popkulturowo od czasu do czasu sprawdza się „Historia wielkiej wagi”. Znalazłam też gdzie są spotkania on-line osób z rozmaitymi problemami, czasem ich wysłuchuję na żywo. Wtedy dotykam żyć innych osób. Nie robi mi się, nigdy nie robiło, lżej, że inni mają ciężej ale styczność z uczuciami na wierzchu pomaga. Nie udzielam się bo nie czuję potrzeby ale wolno na nie wejść i słuchać, nie łamię etyki uczestnictwa.

Dziś mam nieco wymuszony długi spacer. I dobrze bo sama bym się raczej nie wybrała. Będzie to ponad 10 km pieszo. Ponadto mam plan na czytanie książki jak wrócę zmarznięta z wyprawy. Pod wieczór wybieram się na herbatę do koleżanki, która też poszukuje pracy. To dla mnie dobra osobowość, rezonujemy pozytywnie zawsze. Jest stąpająca po ziemi, słowna, wyważona, delikatna i rozsądna. Jej sposób bycia podtrzymuje spokój i równowagę. Dobrze się czuję w jej towarzystwie. Razem pisałyśmy projekt dla jej miejsca zatrudnienia bo mnie prosiła o pomoc jakiś rok temu. Świetna współpraca.

Komentarze

  1. Ja uwielbiam filmiki innych ludzi, gdzie pokazują jak walczą, gdzie dzielą się swoimi uczuciami podczas procesu. Waga, niesprawność, wychodzenie z jakiś traum, z biedy, trenowanie do czegoś poza zasięgiem poczatkowo (np Ironman 120 kg dziewczyny). Tylko że mnie to motywuje pozytywnie, inspiruje. Lubię też "zwykłe" przykłady ludzi spełnionych i z niczym się nie siłujących, ale jakoś tam oryginalnych np żyjących w orientalnych krajach (co też jest swoistym wyzwaniem często). Gratuluje doprowadzenia rzeczy do końca i sukcesu!

    OdpowiedzUsuń
  2. lubię zaglądać do głów, koszyków i portfeli ludzi, bo lubię obserwować i analizować. na ogół z życzliwością, ale nie zawsze - nie będę z siebie robiła świętej. nie uczyłaś się w szkole rosyjskiego?

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty