trochę przerwy
Uczę się pilnie ukraińskiego. Dlatego separuję się od rozpraszaczy. I staram się nie pisać i nie myśleć o tym. I nie czytać i nie myśleć o tym również 😊😊
Separacja ta ma też podłoże w obiecywaniu sobie "odekranienia" i "noiseoutu".
Ćwiczę przebywanie w ciszy. Uwielbiam ją i dobrze w niej odpoczywam od zawsze. Jednocześnie jest mi potrzebny hałas bo w takim "się dzisiaj żyje". Także autoterapia ciszą i nie włączaniem niczego jest jednocześnie odstawieniem bodźca szkodzącego, jak i miłym powrotem do kiedyś. Zwłaszcza czasów jednej pracy, a jeszcze mieszkałam wtedy sama, byłam tak naszpikowana decybelami, że potrafiłam przez cały weekend niczego nie włączyć. Niczego. Radia, tv, nic. A miałam wtedy ze 23 lata. Wspominam te cisze dźwięczące w uszach. Chętnie będę stosować. Ale na razie mam lekki syndrom odstawienny 😉
Komentarze
Prześlij komentarz