Światowy Dzień Lwa
I znów taka przerwa w pisaniu 😊Żadna w Was nie zechciała się przedstawić, szkoda. Szanujemy jednak prawo do anonimowości.
Weekend w Warszawie był świetny. Zrobiliśmy 60 km piechotą.
Odwiedziliśmy to co planowaliśmy. Kąkubęt przeżył znów to co chciał –
zatrzymanie tętniącego miasta. Był na wojskowych Powązkach na grobie
przyjaciela. Odwiedziliśmy też oczywiście szereg innych zmarłych. Nocowaliśmy
na Chmielnej, toteż centrum było tuż tuż. Wszystko w zasięgu nóg. Odpoczynek w
zgiełku jest możliwy jeśli mieszkasz w ciszy😊Sama odmiana jest wyluzowująca. Oboje lubimy
stolicę.
Dziś moje młodsze dziecko ukończyło 18 lat. Była najbrzydsza
na oddziale 😊Ode mnie w prezencie otrzymała na prawo jazdy.
Dorosła to dorosła, niech obrasta w dokumenty i ilość ciągów numerycznych w
danych do wpisywania w rubryczki 😉 Kąkubęt wymyślił fajny prezent. Dał jej w
kartce „Od dziś jesteśmy na Pani” pięć stów: 100 PLN, 100 $, 100 €,
100 £
oraz 100 ₣.
Podoba mi się pomysł, naprawdę fajny. Anglicy oczywiście pod prąd – nie ma w
użyciu banknotów stufuntowych.
Szykuje mi się dwoje klientów. Prywatny i publiczny. Jeśli
prywatny dojdzie do skutku, będę musiała założyć działalność już od niego pierwszego
bo się nie pomieszczę w kwotach nierejestrowanej, więc cały czas mam radar
ustawiony na kolejnych. Publiczny może mnie zatrudnić na zlecenie. Jestem tak
poumawiana, że za tydzień powinnam wiedzieć co się ze mną będzie działo i to rozplanować.
Przyjemny dreszcz strachu przed nowym 😊
Dziś wieczorem na spotkaniu roboczym w sprawach charytatywnych
spotkam tego z instytucji publicznej, więc wyciągam nieelegancką, ale jednak
kieckę. Dawno nie miałam na sobie takiego ciucha, gdyż żyję jedynie li z psem.
W dresach, szortach i tiszertach. Poza zasięgiem żelazka i stanika a tusz do
rzęs to mnie całkiem zgubił z radaru.
Wczoraj dreptałam z puszką po imprezie konnej. Trzymam kciuki
za wyniki. Mam też kilka obserwacji i wniosków, które dziś wieczorem na
spotkaniu przedstawię. Jeszcze trzy albo cztery wydarzenia przed nami w tej
sprawie, ja wezmę udział jeszcze w dwóch.
Ćwiczę. Ćwiczę na fitnessie zastępującym aqua aerobik i na
siłowni pod fachowym okiem. Czuję się wyprostowana i bardziej w kupie 😊
Brakuje mi jogi, jak zacznę zarabiać to dołączę jeden raz jogowy w tygodniu.
Naprawdę fajnie jem. Czekam cierpliwie na efekty. Ile będę miała wtedy ciuchów,
które znów zrobią się dobre!!
Udało mi się sprzedażowo pogonić kilka par butów na Vinted i
książek. Butów mi żal ale nie mogę w nich chodzić, halluks mi się za bardzo
zmienił.
Całuję Was, tam, gdzie lubicie najbardziej!
Dopiero był dzień tygrysa, a teraz lwa? Coś tu ktoś w ZOO pracuje :) Powiem szczerze że mieszkanie na Chmielnej to dla mnie byłby raczej koszmar. Rzadko jezdze do Centrum, ale zazwyczaj potem musze przez kilka godzin dochodzić do siebie. Trzymam kciuki za sprawy biznesowo/pracowe! Dajesz!!!!
OdpowiedzUsuńFaktycznie jakieś promowanie dzikich kotów :) Mieszkanie na Chmielnej było tylko chwilę możliwe. To znaczy - odmłodniałam na weekend ;) Dłużej byłoby to fatalnym pomysłem. Kciuki miej, nie przestawaj!! :*
Usuń